Lut18
Przyjechałam tutaj po kolejnym niepowodzeniu i choć nie mam już dwudziestu kilku lat, a moje urodziny zaczynają się od liczby trzy, to zdecydowałam się na to bez wahania. Kiedy ostatnio mi się to przydarzyło, wylądowałam we Wrocławiu, i nigdy tego nie pożałowałam, może teraz będzie tak samo. No, może nie do końca, tak samo nigdy nie będzie. Łódź to nie było może piękne miasto, ale coś w sobie jednak miało, ten niepowtarzalny klimat miasta przemysłowego, fabrycznego, w którym żywe jeszcze wciąż było wspomnienie postindustrialne. Paradoksalnie zajęłam się czymś zupełnie z pozoru nie dla mnie zaproszenia ślubne, ale nie tylko to, bo od zaproszeń się zaczęło, potem były też dekoracje sal, i cały ten przemysł ślubny stanął przede mną otworem, bo byłam w tym całkiem dobra.